Nowości Kosmetyczne #GRUDZIEŃ 2014

Nowości Kosmetyczne #GRUDZIEŃ 2014

Witajcie Serdecznie,

Mam nadzieję, że przyjemnie spędziłyście Święta Bożego Narodzenia w rodzinnym gronie i że jesteście zadowolone z tego, co zostawił Wam pod choinką Gwiazdor czy też Mikołaj.  Ja w listopadzie jak wiecie nie zaszalałam.... całe szaleństwo zakupowe przeniosło się właśnie na miesiąc grudzień :) U mnie w rodzinie starsze pokolenie nie kupuje prezentów, tylko daje pieniądze - więc większość prezentów zakupiłam sobie sama - z czego w sumie zawsze się cieszę, bo mam pewność, że wszystko będzie trefione :)  Nie przedłużam zatem i pokazuję moje wielkie, grudniowe szaleństwo !

PREZENTY:


Święta Bożego Narodzenia to czas w którym spełniają się marzenia i moje największe kosmetyczne marzenie się spełnioło ! :) Od dobrego roku chorowałam na peeling enzymatyczny firmy SAMPAR ale jego cena 309 zł przyprawiała o zawrót głowy. Na sczęście firma pomyślała o wypuszczeniu limitowanego, światecznego zestawu tańszego o stówkę, niż cena regularna samego peelingu. Do tego -20% w Sephorze i tym samym stałam się posiadaczką tego cuda za jedyne 167 zł !!! Jupi :)


Mikołaj pozwolił mi też zrealizować dwia kolorówkowe chciejstwa - Podkład LANCOME Teint Miracle oraz puder sypki firmy CLINIQUE oraz...


zestaw pomadek równiez firmy CLINIQUE


Mikołaj pozwolił mi zrealizować również moją zachciankę z firmy Phenome - zakochałam się w tym produkcie po zużyciu sporej próbki. Teraz mogę się nim cieszyć dużo, dużo dłużej :)


W prezencie świątecznym zakupiłam sobie również przepięknie zapakowany zestaw 5 masełek do ciała firmy The Body Shop (jest to ta mniejsza pojemność 50 ml) oraz...


... bananowy zestaw do włosów (szampon + odżywka)


Moja mama wie co lubię i wie co dobre :D W świątecznej paczce z Holandii znalazłam Zurawinowy zeswtaw ( masło, żel pod prysznic, peelingujący żel pod prysznic) oraz miniaturę peelingu o zapachu grejpfruta .

ZAKUPY:


Zakupy z PUDEREK.com.pl czyli moje maleńkie szaleństwo w DDD: Wypiekany róż beauty uk, przecudowny, mieniący się cień firmy Makeup Revolution oraz żel do brwi.


Wszędzie szukałam Colour Tattoo 24 w odcieniu 40 i dorwałam go w całkiem przystępnej cenie na stronie Kosmetyki z Ameryki


Na stronie ezebra.pl zamówiłam podkład Astor oraz krem CC BURJOIS


Na stronie LadyMakeup dorwałam róż ze Sleek'a oraz pędzelek do eyelinera Zoeva

Pierwsze zamówienie z Oriflame na początku grudnia zaowocowało zakupem tylko jednego produktu - antyperspirantu mięta malina :)


Przed świętami zamówiłam jeszcze zestaw nature o zapachu marakuja oraz dwa produkty do mycia twarzy z serii Optimals. Skusiłam się na wodę perfumowaną Amber Elixir.


Po długiej przerwie postanowiłam powrócić do subskrypcji pudełka ShinyBox - nie zdążyłam opisać na blogu swojego pierwszego wrażenia - obiecuję, że od przyszłego miesiąca się to zmieni. W każdym razie, z pudełka grudniowego jestem bardzo zadowolona, a najbardziej z kremu POSE.

Bielenda - SUPER POWER MEZO SERUM

Bielenda - SUPER POWER MEZO SERUM

Witajcie serdecznie,

Dziś przychodzę do Was z recenzją nie byle jakiego serum ! Dział Marketingu Bielendy postarał się z nazwą, bo która z nas nie chciałaby mieć na półce SUPER POWER MEZO SERUM ? Ja chciałam, ale bardziej niż chwytliwa nazwa produktu zainteresowała mnie zawartość kwasów, które ostatnio namiętnie stosuję i testuję. Produkt nie należy do najdroższych, uwazam że jego cena jest naprawdę bardzo niska i przystępna. Za swoją buteleczkę zapłaciłam w HeBe ok. 21 zł.



Serum zamknięte jest w bardzo eleganckiej buteleczce wykonanej z grubego szkła. Produkt dozujemy przy pomocy wygodnej pipety. Serum jest bezbarwne, średniogęste i lekko lepkie. Pachnie dość delikatnie - zapach kojarzy mi się z typowymi produktami z kwasami.




Serum zdaniem producenta jest profesjonalnym produktem korygującym, który skutecznie podnosi jakość skóry z niedoskonałościami - mieszanej, tłustej, błyszczącej, szarej, z rozszerzonymi porami, z przebarwieniami, z widocznymi zmianami trądzikowymi. Delikatnie eksfoliuje, skutecznie redukuje błyszczenie skóry oraz zwęża pory, rozjaśnia przebarwienia, dodaje skórze blasku. Redukuje zmarszczki i niedoskonałości, doskonale wygładza, poprawia nawilżenie i jędrność skóry. Skóra wygląda na młodszą, jest gładka, jędrna, matowa, aksamitna w dotyku. Serum można stosować na dzień, jak i na noc.


Złuszczanie jest moim zdaniem  niezbędnym etapem w pielęgnacji skóry, przede wszystkim mieszanej i tłustej. Moja walka o idealna skórę twarzy trwa od marca tego roku i skupia się przede wszystkim na złuszczaniu :) Zaczęłam od manualnego oczyszczania twarzy, następnie kontynuowałam profesjonalne zabiegi w salonie kosmetycznym tj. mikrodermabrazja diamentowa i 40 % kwas migdałowy. Przeszłam serię 8 zabiegów - stan skóry znacznie się poprawił, jednak prawdziwe rezultaty zobaczyłam dopiero po codziennym stowaniu kosmetyków z udziałem niższego stężenia kwasu migdałowego. 

Tak jak wspomniałam serum używałam codziennie, chociaż przy skórach wrażliwych proponowałabym zredukować aplikację do 2-3 razy w tygodniu. Częstotliwość moim zdaniem powinnyście sobie określić same - ja bardzo dobrze wiem, jak reaguje moje skóra i jakie chcę osiągnać efekty, dlatego nakładałam serum codziennie - doskonale zdajac sobie sprawę, że będzie mi się łuszczyć skóra. 

Serum jest dosc lepkie i po nałożeniu na twarz również daje takie uczucie, które trwa wyłącznie do czasu wchłonięcia. Gdy się wchłonie, nie pozostawia na skórze żadnego dyskomfortu. Lubię stosować produkty złuszczające na noc, a produkty nawilżające na dzień, więc serum testowałam wyłącznie w wieczornej pielęgnacji. Produkt doskonale współpracuje z innymi kremami, czasami nakładałam na niego krem złuszczający z Pharmaceris, czasami krem nawilżający - efekty stosowania były za każdym razem takie same. 

Jeśli chodzo o działanie, to zacznę od łuszczenia się skóry, które faktycznie jest widoczne i o to mi chodzi ! Nie martwicie się, skóra nie schodzi płatami tylko widocznie się łuszczy na brodzie, przy nosie - ale też nie zauważyłam, zeby suche skórki było widać codziennie. Kolejnym zauwazalnym efektem jest oczyszczenie skóry twarzy - zwężone i oczyszczone pory. Wszelkiego rodzaju niedoskonałości zostały zażegnane, a nowych nie widać ! Skóra stała się rozjaśnhiona, a koloryt został wyrównany. Efekty nie przychodzą od razu, ale warto byc cierpliwym, bo cierpliwosc popłaca :) Jestem bardzo zadowolona z mojej kuracji kwasem migdałowym.


PLUSY:
- wygodne opakowanie z pipetą
- lekka konsystencja, która dobrze się wchłania
- dobrze radzi sobie z zaskórnikami i rozszerzonymi porami
- rozjaśnia skórę i wyrównuje jej koloryt
- złuszcza naskórek
- nie podrażnia, nie piecze, nie zaczerwienia skóry twarzy
- wydajność i cena
- dostępność

MINUSY:
- brak !


Bielenda, ARGAN CLEANSING FACE OIL Uszlachetniony olejek arganowy do oczyszczania i mycia twarzy + pro-retinol

Bielenda, ARGAN CLEANSING FACE OIL Uszlachetniony olejek arganowy do oczyszczania i mycia twarzy + pro-retinol

Witajcie serdecznie,

Dziś przychodzę do Was z recenzją olejku do mycia twarzy firmy Bielenda. Kiedy wypatrzyłam go na Rossmannowskich półkach musiałam go mieć ! Uwielbiam tego typu produkty do demakijażu, a gdy jeszcze można nim umyć buzię - to nie mogę przejść obojętnie. Dlatego kupiłam, skróbowałam - w zasadzie to już zużyłam do końca :) Koszt tego produktu to 17,99 zł w cenie regularnej. Czy w takim razie warty jest zakupu? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w dzisiejszym poście.


Opakowanie produktu strasznie przypadło mi do gustu nie tylko dlatego, że cieszy oko ale też jest małe, poręczne i posiada wygodny dozownik w postaci pompki. Pompka się nie zacina i pozwala nam wydobyć produkt do samego końca. Konsystecja typowego olejku - tłusta, barwy żółtej. Produkt pachnie pość przyjemnie - jak oliwka do ciała. 



Moje wieczorne oczyszczanie z reguły składa się z 2 etapów - demakijażu płynem micelarnym lub olejkiem oraz myciem twarzy żelem z wodą. Produkt Bielendy pozwolił mi na załatwienie tych dwóch spraw jednym produktem albowiem najpierw nakładałam olejek na suchą twarz i tym sposobem masując rozpuszczałam makijaż, a następnie łączyłam olejek z wodą (zmieniał on wtedy konsystencję na selikatną, kremową piankę) i domywałam pozostalości makijażu. Po zmyciu produktu i osuszeniu twarzy pozostawała delikatna wartyewka jak po użyciu olejku - nie była ona w żaden sposób denerwująca. Jeśli chodzi o działanie produktu to naprawdę robi co ma robić i nie mogę się do niczego przyczepić.

Produkt skrywa niestety drugą, mroczniejszą stronę mocy :)  - SKŁAD !!! Powiem Wam szczerze, że przy zakupie dałam ciała, albowiem nie przeczytałam składu. Gdybym to zrobiła, to produkt nie trefiłby do mojego koszyka gdyż moja skóra twarzy nie toleruje parafiny !! A ten olejek ma ją na pierwszym miejscu w składzie :) Oczywiście w konsekwencji stosowania tego cuda nabawiłam się pięknego wysypu na twarzy - problem zniknął wraz ze zużyciem olejku.


Podsumowanie:

Uszlachetniony olejek arganowy do oczyszczania i mycia twarzy obok olejku arganowego nawet nie leżał. Mamy tu do czynienia raczej z uszlachetnioną parafiną :) Ale co tam, dałam się nabrać jak dziecko na te marketingowe sztuczki. Zdaję sobię sprawę, że nie wszyscy unikają parafiny jak ognia - jeśli Wam się nic po niej nie dzieje, być może i ten olejek nie zrobi Wam krzywdy.

PLUSY:
- wygodne opakowanie
- świetnie rozpuszcza makijaż
- dostępność
-cena

MINUSY:
- skład !


JOY BOX GRUDZIEŃ 2014

JOY BOX GRUDZIEŃ 2014

Witajcie serdecznie,


Nie wiem czy już dotarła do Was ta informacja czy nie - w ubiegłym tygodniu informowałam Was na facebooku o tym, że zamówiłam pudełko Joy Box. Jest to nowa propozycja pudełek z kosmetykami na polskim rynku. Koncepcja jest trochę inna niż w przypadku ShinyBox czy beGlossy gdyż wiece co jest w środku i częściowo je sami kompletujecie !

W pudełku grudniowym otrzymałam 6 produktów standardowych, które wchodzą w skład klażdego pudełka oraz miałam do wyboru 1 produkt semi-selektywny, 1 produkt selektywny oraz 1 prezent. Pudełko kosztowało 49 zł - wysyłka była bezpłatna. Jeśli macie ochotę zobaczyć co jest do wyboru to zapraszam na stronę Joy Box

A tak prezentuje się moje pudełko:




W standardzie otrzymujemy 6 produktów (na zdjęciu pominęłam saszetkę peelingu enzymatycznego z Bielendy). Żele pod prysznic Original Source uwielbiam, więc obecność kokosowej wersji jest dla mnie jak najbardziej na plus - bez wątpienia się przyda. Pasta do zębów też należy do produktów, które się używa więc spoko. Z wazeliny firmy Vaseline nie byłam początkowo zadowolona, jednak wczoraj spróbowałam i zmieniłam zdanie :) jest świetna szczególnie na suche łokcie. Lip Tint z Bell okazał się chyba największym zaskoczeniem tego pudełka - cudowny kolor, genialna konsystencja, a na ustach wygląda bosko ! Miniatura kremu do rąk Eveline również znajdzie swoje zastosowanie :)


A teraz to, co sobie wybrałam: Ultra odżywcze masło do ciała z minerałami z morza martwego firmy APIS pojemność 200 g - jest to pełnowymiarowy produkt, Balsam do ust Balmi, którego nie będę otwierać bo obecnie mam jajeczko EOS, które muszę zużyć - ten komuś sprezentuję. Jeśli chodzi o produkt selektywny to wybór był naprawdę ogromny od Organique, Pat&Rub po Giorgio Armani - ja skusiłam się na Shiseido Tonik łagodząc Benefiance o pojemności 75 ml.


Podsumowując, jestem bardzo zadowolona z pudełka - wszystkie produkty chętnie przetestuję. Mam nadzieję, że przyszłe edycje będą równie udane :)

Golden Rose, COLOR SENSATION LIPGLOSS - 103

Golden Rose, COLOR SENSATION LIPGLOSS - 103

Witajcie serdecznie,

Jeśli lubicie odcienie Nude na ustach, to dzisiejszy post jest właśnie dla Was :) Chciałabym Wam dziś pokazać propozycję od Golden Rose - błyszczyk do ust z serii Colour Sensational o numerze 103, który otrzymałam na jesiennej edycji spotkania blogerskiego #autumnedition. Muszę przyznać, że kolor trafił w mój gust idealnie - tak się złożyło, że akurat nie miałam żadnego błyszczyka w odcieniu nude - zatem prezent od firmy okazał się dla mnie bardzo trafiony. 

Gama kolorystyczna błyszczyków z tej serii jest bardzo bogata, bo posiada aż 24 odcienie - każda z Was na pewno będzie miała w czym wybierać i trafi na kolor, który będzie najodpowiedniejszy :) Cena produktu na stronie producenta wynosi 12,90 zł, więc jest bardzo przystępna.


Opakowanie produktu jest jak na moje oko dość proste, ale przy tym eleganckie (bardzo mi się podoba kształt). Pędzelek jest bardzo wygodny i mięciutki, lekko płaski. Błyszczyk utrzymuje się na ustach do dwóch godzin, czyli standardowo jak na tego typu produkty :)

Dla mnie odcień jest idealny. Bardzo delikatny i subtelnie wyglądający na ustach bez nachalnych drobinek, których nie lubię. Daje bardzo ładny efekt połysku na ustach i prześlicznie pachnie, co jest jego sporym atutem.








Seboradin FitoCell - Szampon kuracja stymulująca odrost włosów z roślinnymi komórkami macierzystymi

Seboradin FitoCell - Szampon kuracja stymulująca odrost włosów z roślinnymi komórkami macierzystymi

Witajcie serdecznie,

Dziś chciałabym się podzielić z Wami wrażeniami z testowania produktu firmy Seboradin. Nie miałam jak dotąd okazji testować produktów tej firmy, więc bardzo się ucieszyłam, kiedy otrzymałam produkty na jesiennej edycji spotkania blogerskiego #autumnedition. Jednym z nich był Szampon, kuracja stymulująca odrost włosów z roślinnymi komórkami macierzystymi. Sprawdziłam cenę produktu, i wynosi ona w zależności od apteki, około 50 zł.


Kilka słów od producenta:

WSKAZANIA
Kuracja z roślinnymi komórkami macierzystymi, stymuluje odrost włosów. Włosysłabe, cienkie, skłonne do wypadania i  przerzedzone, włosy potrzebujące wzmocnienia i odżywienia. Do każdego rodzaju włosów.

DZIAŁANIE I EFEKT
Preparat nowej generacji zawiera ekstrakt z roślinnych komórek macierzystych PhytoCellTecTM Malus Domestica stymuluje wzrost włosów, opóźnia proces ich starzenia. Biotyna hamuje wypadanie włosów i stymuluje odrost nowych włosów. Oligoelementy z czerwonych alg zmniejszają łamliwość włosów, regenerują je. Ekstrakt z dzikiej róży, bogaty we flawonoidy, posiada właściwości antyoksydacyjne, chroni przed szkodliwym działaniem czynników zewnętrznych. Obecne w morszczynie alginiany głęboko nawilżają, pomagają utrzymać odpowiedni poziom nawodnienia skóry głowy. Witamina A reguluje pracę gruczołów łojowych, zapobiega łupieżowi i wzmożonemu wypadaniu włosów. Witamina E przyspiesza wzrost włosów. Mentol odświeża skórę głowy. Dzięki stosowaniu pełnej kuracji włosy stają się zdrowsze, silniejsze, gęste, odporne na wypadanie i uszkodzenia. 


Szampon zamknięty jest w plastikowej butelce o pojemności 200 ml. Zamknięcie typu klik jest bardzo wygodne, można z łatwością dozować odpowiednią ilość produktu i bezpiecznie przenosić w kosmetyczce. Konsystencja produktu jest dość lejąca - dla mnie odpowiednia. Szampon jest lekko perłowy, zapach dość specyficzny - raczej z tych przyjemnych.



Swoją recenzję zacznę od tego, że moje włosy nie mają tendencji do wypadania, więc nie jestem dobrym targetem dla tego produktu. Myślę, że gubienie kilku włosów podczas szczotkowania mieści się w granicach normy. Jeżeli jednak można w jakiś sposób ograniczyć ilość włosów na podłodze, to jestem jak najbardziej za. Ten szampon (używany z balsamem) faktycznie sprawił, że podczas używania, włosów na podłodze było mniej. Prawdziwy zachwyt nad produktem sprawiły jednak jego właściwości pielęgnacyjne. Doskonale oczyszcza skórę głowy oraz włosy, sprawiając że są miękkie, bardzo dobrze się rozczesują (nie ma potrzeby nakładania odżywki - sprawdzałam :P), nie plączą się. Szampon ma pozytywny wpływ na skórę głowy, która nie była przesuszona. Jeśli faktycznie macie problem z wypadającymi włosami - warto zainwestować w tą serię, gdyż nie tylko zadba o dobrą kondycję skóry waszej głowy, ale też o świetną kondycję włosów. Dla mnie jedynym minusem tego produktu jest jego cena (jak wspominałam nie mam problemu wypadających włosów, więc oceniam produkt pod kątem szamponu służącego wyłącznie do mycia włosów) co nie znaczy, że nie jest tego wart (produkty apteczne przeciw wypadaniu włosów potrafią naprawdę dużo więcej kosztować). 




Copyright © 2016 Paulla Beauty , Blogger